wtorek, 1 listopada 2016

Jesienne opowieści : Przerwa i wolo :)


Cześć. Od pewnego czasu mam dylemat, czy to nie jest ten czas, by skończyć z blogiem. Pomyślałam więc, że zrobię sobie tygodniową przerwę i zobaczę jak będę czuć się jeden tydzień bez posta. Przy okazji będę miała czas by to przemyśleć  :-) Czyli w sobotę (niestety) nie pojawi się post. 

No więc wolo wolo rozpoczęłyśmy od Skrapusia i Riski :3 no i Oleandra oczywiście :)

 Przy okazji na początku przyszła Misia i Pan Michał :3 
No więc wolo rozpoczęliśmy w pełnym składzie. 
Na spacerku fajnie było, poszliśmy na Brzozową ^^ Odkryłyśmy, że Oluś kocha się tulić <3. Mama próbowała wyczesać Riskę, nie poszło za dobrze :/, za to Skrapuś czesać się lubi <3

czesaj czesaj...
<3

Oleander też by pobiegał bez smyczki :)

Później Puszek, Ador i Luna :3

Tutaj podobnie - Puszek pobiegał luzem po torach, bo przez chwilę Brzozowa zajęta :P A później już na Brzozowej przyjemne wąchanie trawki :)Puszek wymiziany. Luna też. Adorek także, a dodatkowo przez Panią Hanię pogłaskany :3 szczęściarz <3

przystojniak :)
Luneczka
:)
Puszko szaleństwa :)
... i torami

I na koniec ( Bo Jupisia & Zarkę wzięła P. Beata ) Twix, Fern i dziewczyny (Rozzli & Aga)

Z Misią zaangażowałyśmy psiaczki do musicali :3 Wyszło perfect! Fernio i Twix pobiegali bez smyczek, bo to jak już wiecie aniołki, dziewczyny pobiegały na smyczkach :) Niestety mam wrażenie, że Twix coraz chudszy :(

:)
szalejemy
i wracamy


Serdecznie dziękujemy Arturowi za wyprowadzanie Hurinka :)


Kącik Musi :


U mnie wszystko dobrze =^^=
  patrzcie jaka jestem piękna <3
Musia wersja zimowa :P


POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH WIERNYCH CZYTELNIKÓW BLOGA ! DZIĘKI, ŻE JESTEŚCIE ZE MNĄ.

5 komentarzy:

  1. A skąd taki pomysł, żeby skończyć z bogiem? Wykluczone!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kryzys twórczy, sprawdziany x2 razy w tygodniu ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. No to niech bedzie 1 post na 3 albo 4 tygodnie :) no i moj ulubiony "Kacik Musi" zeby zostal :)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  4. Hurina to muszę pochwalić. Bardzo ładnie się zachował na spacerze :)
    Konkretnie to pięknie zignorował pekińczyka :D
    A co do bloga, to myślę, że dasz Domciu radę... ;)
    Pozdrawiam, Taag

    OdpowiedzUsuń