sobota, 18 lipca 2015

uściski dla Domci :)

Witam serdecznie w tą cudowną wolosobotę :)

Wiadomo.... do pełni szczęścia  brakuje nam dziś woloDomi, która aktualnie "kolonizuje" się na koloni, ale dostałam hasło do bloga i nakaz napisania relacji z dzisiejszego wolodnia.
A więc zaczynam :)
Pogoda dzisiaj nas nie rozpieszczała, od rana burze i deszcz... na szczęście w czasie spacerów udało się nie zmoknąć zbyt mocno... zresztą teren wyraźnie podzielił się na dwie części, nie padało w okolicy "brzozowej" więc w tamtą stronę podreptałam z Vipami, bo one to rozpoczęły dzisiejszą wolosobotę ...
no to w stronę światła

 Idąc do Vipów przechodziłam obok boksu Jupcia i Zarci i tu pierwsze zaskoczenie.... gdzie Jupi.... co to za psiak z Zarką w boksie siedzi...Jupi był, tylko nie poznałam go od razu, bo chłopak pięknie obcięty, prawie na "zapałkę"... popatrzcie jak super wygląda :)

Jupi
 Zarka radośnie szczekała na mój widok...tak szczekała ?!!!
  Jak tylko wyszłam z Vipsami za bramkę- lunął deszcz i to jak... ale za minutkę wszystko ucichło i nawet nieśmiało wyszło słoneczko :) Spuściłam ze smyczy całą trójkę i rozpoczęło się szaleństwo- fotodokumentacja do wglądu poniżej :P

tarzanie synchroniczne

Domciu Kobo był prawdziwym aniołem, aportował patyk, oddawał go do rąk moich własnych... wyszaleli się tak, że w drodze powrotnej właściwie powłóczyli już łapełkami...

Kolejny spacerek należał do Zarci i Jupka...Zarka spokojna i zaczytana, Jupi oczywiście rozniuchany, jak doszłam do torów Zareczka zdecydowała się na powrót do boksu, ale na szczęście szedł Artur i udało się namówić ją do dalszego spacerowania po "Brzozowej".
W drodze powrotnej dołączyła do mnie Michalina i jej tata, którym bardzo dziękuję za pomoc przy wyprowadzaniu psiaków :)

W boksie nr1 bez zmian, nowy psiaczek nazywa się Burger i niestety dziś też nie udało się go wyprowadzić, ale myślę, że za tydzień będzie już ok.
Za to Merki, Czest i Prymus wyspacerowali się, Czest i Merki pobiegali luzem, po spuszczeniu ze smyczki Czest dostał takiego powera, że aż miło było na niego patrzeć, Merki nie odstępował mnie na krok- oczywiście liczył, że dostanie przysmaczki :) łobuz...


OK. teraz przygotowujemy szlauf...czyli pora na boksik nr 41...dzięki sprytnej taktyce udało się uniknąć awantury, a mianowicie zapięłam najpierw Riskę, która w stosunku do człowieków nie wykazuje agresji i podałam "ją" tacie Michalinki,  i mogłam spokojnie zapiąć Kubusia :) Spacerek spokojny, Kubuś załapał co nieco z lekcji udzielanych mu przez Domi i momentami naprawdę fajnie szedł przy nodze :)
Michalina i grzeczny Kubuś

A teraz pora na kącik wolokawki....
wolokawka była, wolociasteczka  także.... jak zawsze niezawodni wolontariusze też byli... impreza przednia niektórzy nawet na stole tańczyli ;)
Spidi zaszalał

Kącik Musi...

Musiaczek jest przecudowną kicią, uwielbia się bawić i przychodzi na zawołanie, oczywiście potrafi także zakomunikować jasno i otwarcie, że już koniec pieszczot... zwykle mówimy przy tym "ała Muśka, czemu mnie użarłaś" :)

no i wolopozdrowienia....dziś wszyscy Wolo pozdrawiają Domi :),

i proszę niektórzy już na Tychy się szykują

nasz Red Team zmienia sie w Blue Team :)

do zobaczenia za tydzień, Domcia już będzie...  :)

6 komentarzy:

  1. Jak zawsze super post tylko zamiast Domi to Pani Kasi��
    Również pozdrawiam dozobaczenia
    Michalina☺������

    OdpowiedzUsuń
  2. Post oczywiscie super - wolo mama tez spisala sie na medal . Pozdeowienia dla Domi i ekipy wolo kawki na wolo lawce

    OdpowiedzUsuń
  3. Notka wysokich lotów. Podziękowania dla Wszystkich, co dziś byli. Pozdrowienia, również dla Domi, a Kasi dziękuję za zdjęcie :)
    Artur G.

    OdpowiedzUsuń
  4. dziękuję wszystkim za miło spędzony czas :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. to mówiłem ja Jarząbek... czyli wolomama :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ;* Mama weź sobie sama załóż bloga :D

    Domka

    OdpowiedzUsuń