sobota, 25 kwietnia 2015

Dominika w krainie czarów.

Hej ;3
Dziś jest cudowny dzień ;3 Nie dość, że pogoda jest happy to jeszcze my jesteśmy happy, ponieważ... Zdradzę Wam to później :P
A teraz przejdźmy do dzisiejszego spacerwolo ;)
Oczywiście wolo zaczęły VIPY ;) Kobuś lansował się z Panem Sznurkiem i oczywiście cała ekipa biegła luzem, poszliśmy z nimi pod las, nad staw... Kobusiński oczywiście zgubił Pana Sznurka (jeśli ktoś znajdzie, myślimy że jest gdzieś na ścieżce wzdłuż działek, prosimy o zwrot),

 na szczęście jest jeszcze Pan Kotlet, a w domu na swoją szansę czeka Pan Boczek :) dzięki sponsorowi babci Basi ;)
Spacerek oczywiście bardzo udany: Tesa wymoczona, Twix wygłaskany, Kobo wybiegany  <3



 Przyszła pora na boks nr 1
no i poszłyśmy z czterema psiakami, nie ma Blancki, a nowy psiaczek ma na imię Marco, chociaż uważam, że Syriusz bardziej do niego by pasowało.
Gucio, Pipi & Pikuś grzecznie biegli bez smyczek, Marco jak na razie spacerował sobie na smyczce, no wiecie jest nowy i musimy go trochę poznać... jak wracałyśmy ze  spaceru, to do schroniska szła  grupa ludzi i jedna dziewczynka powiedziała, że Pikuś jest śliczny, mama się zatrzymała i powiedziała co o nim wiedziała(no jestem mistrzem rymów), że może go pogłaskać i wiecie co, potem widziałyśmy, że ta Pani miała Pikusia na spacerze i rozmawiałyśmy  z Nią i co.... PIKUŚ MA SZANSĘ DOM..... TAAAAAKKK

a teraz JUPI i "RADOSŁAWA"
 Jupi radośnie ganiał sobie, a Zarka jak to Zarka po kilku krokach chciała wracać, więc posadziłyśmy babcię Józię z Zarką na pieńku, no bo co w końcu kurcze blade, Jupikowi należy się w końcu dłuższy spacer i poszłyśmy ze spuszczonym ze smyczy Jupisławem :)

A teraz to na co wszyscy czekaliście, news dnia : KĄTEK MA SZANSĘ NA DOM...... TAK TEN SCHRONISKOWY KILLER, już piszę jak to się stało, a więc ruszyłyśmy na spacer z ostatnim boksem Kubusiowym no i spotkaliśmy rodzinkę która wracała ze spacerku ze Zgredkiem, był z nimi chłopak w moim wieku  i zaczeliśmy ze sobą rozmawiać i nie uwierzycie ... bardzo spodobał im się Katek, a jako, że zachowywał się jak aniołpies to ci Państwo powiedzieli, że jutro też przyjadą go wyprowadzić i rozważą adopcje Kątka AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA...... czy to nie cudowna wiadomość, mama powiedziała, że jak trzeba będzie to jutro podjedzie, żeby wyciągnąć go z boksu, bo to może być trudne, no wiecie...

Dlatego to był najfajniejszy dzień na wolo.... bardzo serdecznie pozdrawiamy Panią Hanię i Pana Piotra :) którzy jak zawsze wyprowadzali psiaczki i wszystkich innych wolo :)  dzieki za przeczytanie posta i muszę zmykać, bo jadę do babci :* pa-mama mnie pogania

no i tylko jeszcze jedno -Budyń ma się właśnie tak :)

sobota, 18 kwietnia 2015

Moc przysmaczków, przemyślenia.... i takie tam, czyli Wolo oczami mamy 2

Hejka
Hej... :)
Niestety Domcia znowu chora, tak że klawiatura ponownie należy do mnie... tak jak i dzisiejsze spacerki .... 
Nie ukrywam, że największą obawę budził we mnie boksy "pięciopsiaczkowe", ale na pierwszy ogień poszły nasze"Vipy" i oczywiście nie rozczarowały mnie, jako że w schronisku byłam już o 8:30 więc byłam pierwszym Wolo... zaraz za zakrętem puściłam smyczki drużyny Actimela.

się pytam..gdzie jest smaczek dla mnie


komenda... "wąchaj pobocze"


 Psiaki zachowywały się super, przybiegały na zawołanie- za co dostawały smaczki- i przyjemnie było patrzeć jak biegają i wąchają sobie "pobocze"...tak niewiele, ale wiem że dla psiaków jednak wiele... Nieraz jak rozmawiam z ludzmi na temat wolo... to spotykam się z opinią"... kurcze ja Was podziwiam, jak bym nie mógł/a tak patrzeć na te psiaki, za bardzo by mi było ich żal...chyba bym ryczał/a całą noc"... to jest chyba najbardziej irytujące mnie zdanie i argument, wiadomo, że nie każdy musi i nawet może być wolontariuszem, ale mówienie, że nie zostanę nim,bo jestem zbyt wrażliwy aby patrzeć na te nochalki za kratkami raczej nie wynika z troski o zwierzaki, tylko z troski o siebie :/  dlatego zawsze powtarzam Domi, że wolontariusze to wyjątkowi ludzie :) 
 Wiem, że jednym spacerem w tygodniu "świata nie zbawimy", ale ja widzę efekty... widzę jak psiaki przekonują się do człowieka i to taka malutka cegiełka i ich socjalizacji dołożona przez nas :) Widzę jak zmienił się Kątek od pierwszego dnia... Kobo, który na początku wręcz unikał naszych rąk...

Widzę też ile wolo daje Domi, jak kształtuje jej wrażliwość i świadomość, poczucie odpowiedzialności...nie tak dawno przeczytałam wiadomość, że dzieci w wieku Domi skatowały ciężarną kotkę, jeździły po niej rowerem :(  no dobra nie rozwijam moich przemyśleń na ten temat...Domi kocha zwierzęta, wie że one czują i widzi, że potrafią kochać :) nie jedna łezka już z jej oczek pociekła, zwłaszcza po śmierci Larika, ja wierzę, że wolontariat pomoże stać jej się lepszym człowiekiem... no nie wspominając już o trzygodzinnym spacerowaniu he he...zawsze mogła by ten czas spędzić przed komputerem, ale po spacerze obiad jej lepiej smakuje ;)
...ale wracając do dzisiejszego wolo... po Vipach przyszedł czas na Jupcia i Zarkę... i ponownie moc przysmaczków dała o sobie znać... Jupi biegał luzem :)
pobiegamy :)
sprint po smaczka ;)
ale zawsze wracał na wołanie :) no i oczywiście za to był smaczek, Zareczka zachowywała się nienagannie :)
Zarusia czyta psią prasę...
no i nadeszła "wielkopomna chwila" boks nr 1 czyli "pięciopsiaczki" hmm... Tak wiem Marto i Pani Sandro, że jak mijałyście mnie przy bramce to nie wyglądało to za ciekawie he he... byłam zaplątana w smyczki, a psiaki ciągnęły każdy w inną stronę... ale dałam radę, po prostu za zakrętem Pipi i Gucio zostały spuszczone ze smyczek, a po jakiejś chwili zdecydowałam, że Blanca tak grzecznie idzie przy mojej nodze, że dołączyła do Pipi i Gucia... Pan Pikuś i nowy, tak Nowy psiaczek, niespodzianka , szły na smyczkach...Nowy jest bardzo przyjazny :)... i tu znowu ukazała się potęga przysmaczków ;) -które były nagrodę za grzeczny powrót na zawołanie...
"Nowy"
Guciek i Blanca czekają na smaczka :)
Do ostatniego "pięciopsiaczkowego" szłam już spokojnie... bo widziałam dwie suczki Willę i Sabę z innym wolontariuszem, myślę, że dziewczynki mogą być po sterylizacji i są przeniesione do szpitalika- tymczasowo, więc wiedziałam, że max są tam trzy- psiaczki :) co to dla mnie he he... i tak też było, Kątek... tak ten kiler Kątek od razu został spuszczony, jest bardzo grzeczny, ładnie reaguje na zawołanie i od razu nadstawia się do miziainia i po smaczka oczywiście :) mam nadzieję, że znajdzie domek i że te ugryzienie pracownika to był taki jednorazowy wypad i nie przekreśla jego szans na adopcję... za to Kubuś no łobuz, cały czas startował do Kątka z zębami, mały zazdrośnik... Walduś ma podgryzione uszko...Kubuś....wrrrr.... A tak ogólnie Walduś miał dzisiaj jakiś słabszy dzień... tak jakoś wolniej łapelkami przebierał, mam nadzieję, że za tydzień wszystko będzie ok.
już biegnę... Kątuś :)


No i jeszcze na koniec parę słów co tam u Budynia... :) Budyniasty ma się super, babcia Józia także jest chora i dlatego nie pojechała na wolo... a i stwierdziłam, że niestety wychodzi na to, że dla Budynia to ja jestem ta zła, bo jak nie przyjdzie to albo, obcina pazurki, albo zabiera do weta, albo wciska w gardło tabletkę na robaki, albo ...no dopiero jest w planach... będzie czyścić uszy :/ i jak ja mam mu się miło kojarzyć i nie ma się co dziwić że zwiewa za szafę jak mnie widzi, za to Domci i babci ciągle na kolana się wciska... ehhhh... pozdrawiam wszystkich Wolo i pracowników schroniska :) dzięki za przeczytanie posta... i zapraszam za tydzień -już mam nadzieję na wpis Domi...o i kolejny "plus" wolo.... blog :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Krótki post o Budyniastym - Przytulastym :*

Druga doba Budynia u babci ..... Bam bam bam  ...

Cześć :D nie ma powodu do ,,bam,bam,bam" bo Budyń już się zaklimatyzował :D
Dzisiaj po szkole (dziś wcześniej wracałam o 11:30) szłam do Babci Józi, bo rodzice byli w pracy :) 
Budyń & ja

smyrlaj mnie mój ludzki niewolniku

No i z Budyniem świetnie się bawiliśmy :D 3 godzinne głaskanko dla Budynia zaliczone :P
Cieszę się, bo jak wiemy Budyń chodzi za babcią :) a takiego kotka dla niej chciałyśmy =]
Budyń lubi siedzieć na szafie :D
 I buszuje w nocy :P 
przewrócił już jednego kwiatka :D Łobuz ♥

Zauważyłam, że straszny z niego żarłok c: 

Babcia się cieszy, bo stwierdziła, że trzeba go podtuczyć

Aha ;/ ... No jeszcze co Wam tu powiedzieć ???
O mam ! No niestety, ale przyniosłam ze szkoły zadanie domowe  No i gdy odrabiałam u babci zadanie Budyń siadł mi na kolanka ;D 
Jest z niego  taki pieszczoch : :*
Aniołek

Jutro Budyń jedzie do weterynarza - trzymajcie za niego kciuki :D
Pozdrawiam I dziękuje za         2000 tyś. wyświetleń

www.psitulmnie.pl          www.karmiepsiaki.pl      







 

sobota, 11 kwietnia 2015

Babcia + Budyń = ♥

Hej <3
Dzisiaj cudowna wiadomość ! Ale opowiem Wam ją od początku ...

Niecałe 3 tygodnie temu zmarł mój dziadek :( No i babcia Józia została sama...
Pewnego dnia gdy u niej byłam, babcia powiedziała: ,,w mieszkaniu jest tak pusto ... Może adoptowałabym kotka ? " 
No i nie było trzeba  mi dwa razy powtarzać :P już na drugi dzień pojawiłam się u babci z tabletem i internetem. Bo wyobraźcie sobie, że babcia nie ma netu - jak ona żyje ??? :/ 
I przedstawiłam jej  kocie kandydatury... 

Czyli : Maryna,Figi,Laguna,Malibu,Klemens,Omo,Parszywek  :)
Babcia chciała by był to dorosła kotka lub kocurek.
Dzisiaj po spacerkach  podeszłyśmy do biura. 
I Pani Marta zaprowadziła Nas do nowej kociarni :* ♥♥♥♥♥ Sama słodycz ♥ Malutkie kotki <3 Kociątka <3

 Tam poznałyśmy Pusię,kotkę, która nie je od 2 tygodni =[ I prawdopodobnie zagłodzi się na śmierć :( to straszne, przez moment babcia zastanawiała się czy jej nie zabrać, ale nie czuła się na siłach podjąć opieki nad tak zestresowanym kotkiem.W kociarni poznałyśmy jeszcze : Malibu,Lagunę,Omo ... Była też koteczka z 2 kociaczkami <333 I love kitty ^^ 
Ostatecznie babcia adoptowała Malibu, (decyzję pomogła nam podjąć Pani Jola, która wie wszystko o psitulowych kotkach) ...Malibu nazywa się aktualnie Budyń :D
Jak powiedziała P.Marta ,,Z alkoholu przeszedł na słodycze" :)                                                     
   Pani Aniela załatwiła z nami wszystkie formalności :)
Happy Day for Budyń [wesoły dzień dla Budynia]... no może jeszcze nie do końca, bo Budyń na razie zadekował się za łóżkiem i oswaja się z nową sytuacją, ale będzie ok..... Budyń jest śliczny... srebno-pręgowany, nosek ma w dwóch kolorach ♥♥♥ i piękne zielone oczy, białe skarpetki, jedna łapka cała biała, do schroniska trafił po śmierci swojego właściciela, ma 7 lat.
 
I NIE WAŻ SIĘ POWIEDZIEĆ, ŻE NIE JEST ŚLICZNY :P

Oczywiście przelałam na babcię całą swoją wiedzę o opiece nad kotem, bo wiecie, że mam kotkę Nessi, ostatnio mama dołożyła mi kolejny obowiązek.... wywalanie kupek z kuwety.... hardcore......






A teraz do Szalonych Boksów :D
Boks nr12
Były - spuszczone psiaki i rzuty Panem Kotletem i Panem Sznurkiem ♥
Kobuś <3

 Była piękna pogoda... 


Oczywiście z wolontariuszów byli : Red Team (choć przy takiej temperaturze ściągnęli kurtki)
Pani Aleksandra, Pani Hania i Pan Piotr, którego pozdrawiamy, bo się podobno skarżył, że piszemy tylko o Pani Hani a nie o nim :P he he... no i byli wspaniali motocykliści :)

kolejny boks nr 1 
dzisiaj zrobiłyśmy coś crazy, spuściłyśmy ze smyczy psiaki --- WSZYSTKIE z tego boksu.... Pipi, Gucio jak na ich wiek przystało - grzecznie tuptali przy nas :D Za to Blanca i Pikusiński 
szaleli ,ale reagowali na wszystkie zawołania typu ,,Choć masz" ,,Masz" i tu przydają się przysmaczki :) 
aport Blanko
Pan Pikuś :)

Jako, ze Zarcia z Jupim byli właśnie na wybiegu, kolejnym boksem był boks nr 41 :)  pięciopsiaczkowy...


 Kątek znowu się wysmyknął z obroży, chyba mama mu ją trochę będzie musiała mocniej ściągnąć, ale grzecznie pozwolił ją sobie założyć... no Aniołpies :)
Pięciopsiaczki były bardzo grzeczne, no i była z nami babcia więc mama nie musiała prowadzić czterech psiaków :) Okazało się że Suzi ma na imię Willa :)
Willa


 I wszystkie udało się sprawiedliwie wygłaskać :)
kochany Walduś

 Jupi i Zareczka- dwa moje słoneczka (ale mi się zrymowało )


 Mama szła z Jupim, a babcia z Zarką, no a ja odpoczywałam :D he he.... no dobra pobiegałam trochę z Jupciem...bo on ma niespożyte pokłady energii :)

No i to dzisiaj na tyle :D Pa <3 dziękuje za wejścia, serdecznie pozdrawiam wszystkich wolo... bo to super ludzie... Pana Piotra szczególnie :D i Panią Hanię... No i pracowników schroniska, którzy dbają o psiaczki i kociaczki... Pamiętajcie o klikaniu na karmiepsiaki :)
www.psitulmnie.pl    www.karmiepsiaki.pl  

sobota, 4 kwietnia 2015

Żegnamy Korę [*]

Niestety Kora przegrała walkę z nowotworem :( Odeszła dziś za Tęczowy Mostek :( Współczujemy Pani Hani i wszystkim innym, którym ten cudowny pies nie był obojętny....




        
 Żegnaj Koro :( 

[*]

Ale, że Kątek ?!

Hej <3 ... Dzisiaj było bardzo, bardzo, bardzo radośnie  :) 
Pierwszy boks to był boks nr.1 :)
 Niespodzianka ! Gdzieś wcięło Naszą Skoczną ;/ no i zostały cztery psiaki. Jestem geniuszem matematycznym C: Pomarzyłyśmy sobie, że znalazła dom, ale jej karteczka ciągle wisiała, a w ogóle potem widziałyśmy ją na spacerze z inną wolontariuszką :) Może jest w ,,szpitaliku" ? 
A więc przejdźmy do spacerku Blancki, Pana Pikusia,Gućka i Pipi :)
 Mama znów męczyła się z Blancą,która jej żarła buty :D No, a na Pikusia mama się nie skarżyła =]
Pan Pikuś ♥
 
Ta szalona Blanca

 A moje psiaki - Pipi i jej mąż Gucio (tydzień temu był ślub :P) byli bardzo grzeczni :) 

Gucio  ♥

 
Żona Gucia - Pipi ♥

Poszłyśmy z nimi za tory i robiłyśmy im zdjęcia na bloga i nie tylko, bo nie wiem czy wiecie, że jest ogólna akcja fotografowania psiaków, ale to nie taka prosta sprawa, bo psiaki mają to do siebie, że nie za bardzo chcą stać spokojnie :P 
 Spacerek był bardzo fajny - szczególnie dla mamy, która musiała ciągle wyplątywać Blance z smyczy :D 
Szłyśmy z nimi już do boksu, przechodzimy obok innych boksów, a tu NIESPODZIANKA ! Kobuś, którego właśnie miałyśmy zabrać- na wybiegu z drużyną Actimela :D
Więc po odprowadzeniu boksu nr.1 poszłyśmy do Jupisława i Radosławy :) 
Jupi potrafi nową komendę - skok :) Może to zwiększy jego szanse na dom ? Ogólnie dzisiaj grzało słoneczko, więc Zareczka bez problemowo szła, a nawet biegła :)
Myszka Miki
Zarcia ♥
Nasz kochany Jupi :3

Wcinała przysmaki równo, ale może to dlatego , ponieważ Sponsor przysmaczków Babcia Basia kupiła inne, bardziej miękkie przysmaki :) 
 Pomalutku zaczynamy ufać Jupiemu, ponieważ robiłyśmy pierwsze próby spuszczenia ze smyczy :) 
Było OK :) 
No i czas na naszego Vip'a :D DJ Kobusiński i drużyna Actimela :)
Dziś poszalałyśmy - wszyscy biegali luzem :D jak na Vip'y przystało :)
Członek drużyny Actimela + posłuszna = Tesa

Sz.Pan Kotlet i Sznurek ledwo dyszą :D 
 
Mój Kotlet ♥ I love

 
Twix

 
No i kogo tu pogłaskać ? ;/


Uznałyśmy, że najbardziej posłuszna jest Tesa :)
Potem Twix, a poootem Kobo (przepraszam Kobusiu..)
  Ostatni pięciopsiaczkowy boks nr.41 
Były małe problemy z zapięciem ;// Najpierw Suzi nie chciała wyjść z tej drugiej zamkniętej części - a kiedy pracownik nam pomógł, i otwierałyśmy boks to Kątek wyślizgnął  się z obróżki ;/ ale grzecznie wrócił :) Aniołpies O_O 
I pozwolił się zapiąć :* 
Spacerek był suuuuuper :D
Suzi
Mama  i kochany Kątek
Waldek ♥

Kiedy wracałyśmy spotkałyśmy Panią Martę i co się okazało .... -,- 
Kątek - ten Aniołpies pogryzł pracownika :( Ale, że Kątek ?!  
Przecież on jest pierwszy do tulenia i całowania ;3 No i ta grzeczna Suzi też kogoś chapsneła ;/
Może to tak na wiosnę trochę mu odbiło ? ...
Nie wiem co o tym myśleć ... przy nas :
POZIOM AGRESJI : 0%
POZIOM TULANTUSKÓW : 100% 
 Smutna wiadomość jest taka, że Kora starsza sunia w typie owczarka nie czuje się najlepiej i pojechała dzisiaj do kliniki :( I trzymamy kciuki by było z Nią dobrze ... Jej wolontariuszką jest Pani Hania, którą pozdrawiamy :)


No i to na tyle :) Życzę Wam :
Wesołych Świąt, w rodzinnym gronie oraz wymarzonych prezentów :)

Wesołych Świąt ! Dominika i Psiaczki :** 
Nasze 15 psiaków :P